Mijają 93 lata od smogu w dolinie Mozy…

W październiku tego roku wspominaliśmy o 75 rocznicy tragicznego wydarzenia – katastrofy środowiskowej w Donorze, związanego z wystąpieniem poważnego epizodu smogowego w tym miejscu.  Początek grudnia jest okazją do wspomnienia innego ważnego wydarzenia historycznego, którego konsekwencje powinny być dla nas ważnym ostrzeżeniem na przyszłość. To wydarzenie jest szczególnie istotne, gdyż stanowiło pierwszy naukowy dowód na powiązanie zanieczyszczeń powietrza z wpływem na zdrowie ludzi.

Mowa tutaj o sytuacji, która miała miejsce w dolinie Mozy (ang. Meusse Valley), rozciągającej się na długości ok. 25 km wzdłuż rzeki Moza, niedaleko miejscowości Liège we wschodniej Belgii. Wysoce przemysłowy charakter tej doliny odegrał kluczową rolę w nagromadzeniu się w niej zanieczyszczeń, z uwagi na obecność licznych zakładów metalurgicznych, hut szkła i koksowni. Ponadto samo ukształtowanie terenu, w postaci wydłużonej doliny, położonej w obniżeniu i otoczonej przez strome zbocza, sprzyjało gromadzeniu się szkodliwych substancji w powietrzu.

W efekcie 93 lata temu, w chłodnym okresie, który rozpoczął się 1 grudnia 1930 roku, w wyniku wystąpienia pogody antycyklonalnej (czyli wyżowej), pojawiły się warunki inwersyjne, a stężenia substancji szkodliwych w powietrzu stopniowo zaczęły wzrastać (o wpływie inwersji temperatury na jakość powietrza przeczytasz tutaj).

Pamiętajmy, że w tamtym czasie (podobnie jak w przypadku wydarzenia w Donorze) nie było przepisów ograniczających ilości toksyn emitowanych do powietrza, a zakłady przemysłowe regulowały tę kwestię we własnym zakresie. W rezultacie w dolinie powstała „zabójcza mgła”, jak donosili wtedy eksperci i media, a początkowe objawy podrażnienia oczu i gardła już trzeciego dnia zamieniły się u mieszkańców doliny w poważne choroby układu oddechowego.

Cały epizod wystąpienia smogu trwał do 5 grudnia, a w jego efekcie zmarło ok. 60 osób, głównie ludzi starszych i schorowanych. U kilku tysięcy innych wystąpiły wspomniane już objawy podrażnienia oczu i dróg oddechowych, które po rozproszeniu się smogu na szczęście szybko ustąpiły. Naukowcy analizując parę lat później  to wydarzenie zwrócili uwagę, że gdyby sytuacja z doliny Mozy miała miejsce w gęsto zaludnionym Londynie, to śmiertelność wśród mieszkańców mogłaby wynieść nawet kilka tysięcy ofiar. Patrząc na wydarzenia które miały miejsce dwie dekady później, w trakcie tzw. Wielkiego Smogu londyńskiego (the Great Smog), widzimy, że te szacunki okazały się bardzo precyzyjne.

Wydarzenia, które miały miejsce w Dolinie Mozy uwidoczniły problem, który do tego czasu nie był przedmiotem szerszych dyskusji w opinii publicznej. Wcześniejsze epizody występowania „toksycznych mgieł” w metropoliach takich jak Londyn nakładały się z okresami zimowego wzrostu zachorowań i epidemii wirusów, stąd wnioski odnośnie głównego czynnika związanego z umieralnością nie były pewne w środowisku naukowym. Wyniki badań zaprezentowane w Królewskiej Akademii Medycyny w Belgii w 1933 r. wywołały znaczne zainteresowanie tematem zdrowia publicznego, co pokazuje, jak nowe było pojęcie przemysłowego zanieczyszczenia powietrza i smogu.

 

Materiał źródłowy (dostęp: 2023-11-30, 10:30 CET): https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-67360004135-0/fulltext

Grafika tytułowa (dostęp: 2023-11-30, 10:30 CET): Pomnik i tablica odsłonięte 2 grudnia 2000 r. w Engis w dolinie Mozy, upamiętniająca ofiary smogu z grudnia 1930 r.; autor: Jean Housen, licencja: CC BY-SA 4.0 Deed, źródło: Wikimedia Commons: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:20170415_engis097.jpg